środa, 18 listopada 2009
Pełen luksus

W zasadzie od pewnego czasu jest mi dany ten przywilej, iż mogę sobie Was czytac w różnych miejscach w swoim domu - nie tylko przy moim starym wielkim kompie -nieruchliwym w ogóle i tylko o rok młodszym od mojego Starszego dziecka... Mi tam wystarcza(ł), tylko mój TŻ narzekał, że nie może wgrywac swoich zdjęc, bo wiecznie twardy jest zapchany, i wolno chodzi, i że niewygodnie itp, itd. No cóż żadne z nas nie jset informatykiem, możemy więc korzysatc tylko z tego co ja umiem ( nie wiele) lub z usług jakiejś firmy, lub też  z tego iż czasami jakiś lepiej znający się na komputerach  Ktoś nas odwiedzi.

Wkurzenie mojego TŻ  urosło i zakupił ( sobie) laptopa , do tego wzieliśmy jaki router i mamy teraz siec w domu--bezprzewodową ( cóż to  nam znajomy za zabezpiecznia porobił, żeby nikt niepowołany nie korzystał z naszej sieci ...    - wyobraźcie sobie kogoś pędzącego w las ( gdzie nawet komórki nie działają !!!) z laptopem, żeby nam się do sieci podłączyc...).

Ale dzięki temu mogę siedziec w kuchni i pisac ... ( tylko c  z kreską nie wyskakuje w nowym sprzęcie ...).

Jednym słowem luksus.

niedziela, 15 listopada 2009
Do słuchania...

Dawno nie dzieliłam się informacjami jak to z zachęcaniem do czytania postępy ....A sytuacja wygląda tak, że Matka kupuje coraz więcej  książek, a Dziecię Starsze jakoś do samodzielnego czytania zachęcona nie jest ... Z biblioteki szkolnej żadnej książki w tym roku szkolnym nie wypożyczyło ...  Jak Matka czyta na głos to i owszem- fajnie jest posłuchac, ale samemu np. dokończyc czytanie książki - to już nie bardzawo ...  

Dobrze, że "wynalazłam" ostatnio audiobooki. Wraz z początkiem roku szkolnego zakupiłam w księgarni w miasteczku  "Opowieści z Narnii"t.1, i wieczorem zawsze przed snem kawałek Dziecię posłuchało.

Ostatnio zakupiłam  w EMPIKu ( o w końcu i tam coś udało mi zakupic !!!)    polecane przez be.el: 

I dodam słucha uważnie, podoba mu się. Myślę, że trochę literatury uda mi się przemycic w ten sposób.   

Za to Młodszy zagaduje czasami " poczytaj mi bajkę"  i wtedy nieśmiertelny Brzechwa  i Tuwim idą w ruch  a dziecię słucha... 

niedziela, 08 listopada 2009
Stephenie Meyer od "Zmierzchu" po "Przed świtem"

Przeczytałam, no.. całośc w ciągu zaledwie tygdnia. Wiem, że dla nastolatek, że dziecinne, że to i tamto...

Ala ja lubię bajki i historie o "innej" miłości. To, że Bella Swan i Edward Cullen, człowiek i wampir się zakochali to  po filmie "Czysta krew" wcale nie szokuje...Gdzieś tam człowiek tęskni do takiej miłości, która jest w stanie pokonac trudności.

Nie wiem co jest w tych ksiażach, że tak wciągnęły mnie (w każdej wolnej chwili, do pierwszej w nocy ...).   Nawet sięgnęłam na wyżyny organizacji -pierwszy tom z biblioteki, film wypożyczony ze świetlicy( tak i ten obejrzałam), drugi tom od koleżanki , następne dwa od uczennicy i to wszystko w ciągu 5-ciu dni ! 

Oceny pozostawię innym, ja po prostu połknęłam ... nie powiem, że wszystko było dokonałe i dopracowane, ale nie przeszkadzało mi to.   

niedziela, 01 listopada 2009
Wampirzo...

Coś mnie wzięło na wampiry... Właściwie za sprawą filmu na HBO "Czysta krew".Najpierw spodobała mi się reklama filmu, potem obejrzałam  pierwsze dwa odcinki, kolejne... Udało mi się przeczytac (bez kupowania książki!!!) "Zmierzch" Stephenie Meyer... i mam ochotę na jeszcze... no tak - kolejne odcinki filmu będą, kolejne tomy sagi Meyer są ( ale niestety nie w bibliotece :-( Jest szansa na bycie dalej w klimatach wampirzych ... przystojni, pociągający i szkoda, że nierealni. Chyba,że?....

środa, 21 października 2009
Riley Judith Merkle "Księga Małgorzaty"

Tak dawno przeczytałam, że już zapomniałam trochę o niej  ( po tej książce ile już innych było, ho, ho ...). 

Przeczytałam , zrobiła na mnie wrażenie - do tej pory niektóre fragmenty mam w pamięci ! 

Oczywiście siegąjąc po nią nie zrobiłam tego przypadkowo - jest to jedna z pozycji, o której  czytałam na Waszych blogach.  

W sumie kiedyś  nie przepadałam za średniowieczem ( studiowałam historię, więc wiem co mówię), ale ostatnio coraz bardziej się przekonuję do tej epoki - zwłaszcza w powieściach historyczno- obyczajowych.   

Główna bohaterka  mieszka w średniowiecznej Anglii i  tym czasie wcale nie było kobietom tak łatwo. Nie mogły się uczyć, jak umiały coś więcej to były oskarżane o czary. A tu żona bogatego kupca chce spisać swoje niezwykłe dzieje, nie może tego zrobić sama, bo nie umie pisać wynajmuje więc do tego ortodoksyjnego mnicha - Grzegorza. No cóż Grzegorz niechętnie podejmuje się zadania, ale z biegiem czasu dostrzega pozytywy tej pracy i zmienia też zdanie o  Małgorzacie.   

Małgorzata jest niezwykłą kobietą - potrafi leczyć,  przyjmować trudne porody ( dzięki specjalnym szczypcom..., dzisiaj nazwalibyśmy to kleszczami). W zasadzie nikt by nie pomyślał, że jedna kobieta może mieć tyle różnych przeżyć ... które kończą się niby  szczęśliwie, ale niestety przewrotny los powoduje, że wpada w kolejne tarapy , z których uratuje ją brat Grzegorz . 

Czyta się wspaniale, jeszcze kiedyś do niej sięgnę w  ramach przypomnienie sobie treści ... 

Moja ocena 5+/6.    

wtorek, 20 października 2009
Nie brać do siebie...

Dzisiaj jeden z moich ulubionych uczniów w trakcie romowy pod koniec lekcji powiedział ( w nawiązaniu do rozmowy o przydatności znajomości  języków obcych), że żałuje,  że wybrał język niemiecki ... bo wszędzie u nas  w szkołach średnich jest kontynuacja angielskiego ... ). I wiecie co: wiem, że ma  rację ale tak czy siak przykro mi, że tak właśnie jest.

Mam nadzieję, że  przyjdzie kiedyś taki moment w jego życiu, że jednak nie będzie żałował znajomości języka niemieckiego ! 

JA nie żałuję... a angielskiego uczę się "na starość" :-) No cóż za moich czasów rosyjski był obowiązkowy a angielskiego w średnich szkołach u mnie nie uczono !    

wtorek, 13 października 2009
Głupawka

Zdarza mi się czasami, w jakimś doborowym towarzystwie... Mój TŻ co prawda nie rozumie mechanizmu działania, ale  inni mam nadzieję, że wiedzą o co chodzi ?! 

Ostatnio na kursie angielskiego ( znowu jak w latach ubiegłych raz w tgodniu wizyta w mieście wojewódzkim w celu pobierania nauk jezykowych ...). I podczas ostatniego spotkania napadła nas głupawka: 

Powód nr 1 : Słuchaliśmy tekstu o wynalazcy radia na korbę ( wynalazek stosunkowo nie tak stary !!!) i zamarzyła nam się telwizja na korbę - jak se nakręcisz to se pooglądasz ( wyobraźcie sobie facetów kręcących przed meczem jakimś ważnym). Skończyły by się czasy, kiedy dzieciaki spędzają pół dnia przed TV - słabe fizyczne, to za dużo by se nie kręciły .... Kolega stwierdził,że byłby bogaczem jakby wynalazł komórkę z korbką ...

Powód nr 2 : Ostatnie słuchanie tekstu - wszyscy skupieni- ja się rozglądam po grupie ( dodam, że towarzystwo znam od 3 lat) i zauważam, że wszyscy siedzą z okularami na nosie. Zadałam "inteligentne" pytanie Baśce - "co łączy naszą grupę ?" Nie zauważyła haczyka i nie wiedziała, potem jej powiedziałam co i jak ,a ona stwierdziła, że  nie do końca bo nasza Pani Ola ( prowadząca)  nie ma okularów. I tu Pani Ola wybuchnęła śmiechem, i stwierdziła, że na następne zajecia przyjdzie w olularach, bo nosi na codzień soczewki !!! I wybuchneliśmy śmiechem wszyscy...

Grupa kujonów w okularach ... ( dodam sami nauczyciele ...)  

        

niedziela, 11 października 2009
Weekend

Najbardziej  czeka się zawsze na weekend. Sobota to dla mnie dzień domowy - staram się ogarnąć jak najwięcej w domu, nadrobić zaległości często tygodniowe  ... a niedziela to relaks - trochę TV, troche tego i owego ... trochę przygotowań do pracy ...

Ale niestety często ostatnio wolne dni to moje najgorsze dni tygodnia - zawsze  - zawsze się znajdzie powód, że by zespuć nastrój... Ja mogę mieć wolny dzień, ale co niektórzy z mojego otoczenia to powinni pracować, pracować i pracować - albo wyjeżdżać !  Oficjalnie to moja wina !

Nie lubię soboty i niedzieli ! Jest jak wrzód na d*.

 

czwartek, 01 października 2009
Do przodu

Biegam, nie za dużo - do 40 minut biegania to jeszcze sporo mi brakuje - ale ciagle mam ochotę i  trwam w postanowieniu. Załapałam katar ( jakiś straszny zapychajacy zatoki !). Zatkało mnie na parę dni ale jak tylko poczułam sie lepiej pobiegłam... Znowu tylko do wsi  i droge powrotną zaliczyłam ( malutko ale na początek starcza - na ból mięśni ...). 

Od wtorku rozpoczynamy jeździć na basen 2x w tygodniu - Starszy na doskonalenie pływania a rodzice popływać :-) Zmieniam styl życia na sportowy ? Ja ? Antytalent w dziedzinie sportu ...  Możliwe to jeszcze ? 

Pożyjemy, zobaczymy ...   

poniedziałek, 21 września 2009
Postanowienie poprawy

Stwierdziłam, że muszę koniecznie zadbać o swoją kondycję fizyczną ( słabiutko, słabiutko ze mną ...). Samo pływanie to jednak za mało - prawie cały poprzedni rok przynajmniej raz w tygodniu byłam na basenie i pływałam, latem prawie codziennie - jak tylko pogoda dopisywała, ale zadyszka podczas podchodzenia pod górkę niestety dała sobie znać podczas pobytu z młodzieżą w R. 

Kupiłam sobie nawet buty do biegania ( takie trochę lepszejsze, żebym ze skąpstwa zaczęła uprawiać ten wysiłek). I dzisiaj "pobiegłam" do wsi i z powrotem...

Hrabina mnie natchnęła ... 

Trzymajcie za mnie kciuki, żebym wytrwała jak najdłużej  i wspierajcie, pytajcie, żeby mi było wstyd jak zaniecham za jakiś czas :-) Bądźcie moją grupą wsparcia !         

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9

I am a
Nigella

What Flower
Are You?